Szukaj na tym blogu
poniedziałek, 2 lipca 2012
Czuję się dziwnie, bo już tak dawno nic tu nie pisałam. Kolejne lato. Moje kaktusy są na tarasie, kwitną jak zwykle mammilarie, ale też ta żółta piękność. Nie wiem jeszcze jak się nazywa, ale się dowiem. Nadal walczę z wełnowcami. Pryskam je czymkolwiek i jest lepiej, ale nie mogę się ich pozbyć na stałe. Ciągle powracają.
sobota, 9 kwietnia 2011
kolejna wiosna
No tak, rok minął od ostatniego wpisu...
Kaktusy jakoś przezimowały, pomimo braku szklarni i specjalnych pomieszczeń, stały sobie na parapetach, temperatura w pomieszczeniu ok. 19 stopni, nie podlewałam ich wcale od jesieni, ale do domu weszły dobrze podlane, bo stały na deszczach w ogródku. W zimie kwitły mi mammillarie i euphorbia. Chyba im się coś pomyliło, ale w tej temperaturze to im się nie dziwię.
Wełnowce prześladują mnie nadal, pomimo stosowania Mosiplanu (szczodrze, kaktusy przetrwały i wełnowce też). Kilka kaktusów po prostu wyrzuciłam żeby nie zarażały pozostałych. Żal mi szczególnie jednej mammillarii, którą dostałam od ukochanego i wiecznie mi kwitła, poza tym przypominała fallusa. Wyrzuciłam też echinopsisy, ale te sobie naszczepię znowu, bo puszczają pełno szczepek.
Zastanawiam się czy rozpocząć już podlewanie, podlewam już opuncje, bo zaczynały więdnąć. Co do pozostałych kaktusów się waham, bo wg jednej teorii można zacząć podlewać dopiero jak zaczną wypuszczać pąki kwiatowe. Kwitnie mi jedna mammillaria, euphorbia i pojawiły się pąki na drugiej, do tego jeszcze jeden kaktus coś puszcza.
Powoli i ja budzę się do życia i muszę organizować miejsce na lato dla moich roślin. Na pewno wyjdą do ogrodu, tylko jeszcze nie wiem gdzie.
Kaktusy jakoś przezimowały, pomimo braku szklarni i specjalnych pomieszczeń, stały sobie na parapetach, temperatura w pomieszczeniu ok. 19 stopni, nie podlewałam ich wcale od jesieni, ale do domu weszły dobrze podlane, bo stały na deszczach w ogródku. W zimie kwitły mi mammillarie i euphorbia. Chyba im się coś pomyliło, ale w tej temperaturze to im się nie dziwię.
Wełnowce prześladują mnie nadal, pomimo stosowania Mosiplanu (szczodrze, kaktusy przetrwały i wełnowce też). Kilka kaktusów po prostu wyrzuciłam żeby nie zarażały pozostałych. Żal mi szczególnie jednej mammillarii, którą dostałam od ukochanego i wiecznie mi kwitła, poza tym przypominała fallusa. Wyrzuciłam też echinopsisy, ale te sobie naszczepię znowu, bo puszczają pełno szczepek.
Zastanawiam się czy rozpocząć już podlewanie, podlewam już opuncje, bo zaczynały więdnąć. Co do pozostałych kaktusów się waham, bo wg jednej teorii można zacząć podlewać dopiero jak zaczną wypuszczać pąki kwiatowe. Kwitnie mi jedna mammillaria, euphorbia i pojawiły się pąki na drugiej, do tego jeszcze jeden kaktus coś puszcza.
Powoli i ja budzę się do życia i muszę organizować miejsce na lato dla moich roślin. Na pewno wyjdą do ogrodu, tylko jeszcze nie wiem gdzie.
sobota, 2 października 2010
jesień w kaktusiarni
Całkowicie zaniedbałam bloga, ale mam w zanadrzu kilka zdjęć kwitnących kaktusów. Nadeszła jesień i czas na podsumowania. Kwitło mi tego lata kilka kaktusów. Oczywiście na wiosnę mammillarie. To są niezawodne kaktusy i łatwo wywołać kwitnienie. Mam jednego takiego co to kwitnie kilka razy w sezonie.
Zakwitły również echinopsisy, a nawet opuncja.
Jeśli chodzi o wełnowce, to nie czuję się wygrana w tej wojnie. Mimo oprysków i dwukrotnego podlewania mosiplanem czuję, że robale nadal żrą moje kaktusy, a na jednej mammillarii na pewno są. Cóż, w zimie będę walczyć dalej.
Największym problemem tego lata było przechowywanie.
Ogólnie moje kaktusy lato spędzają na dworze, ale raczej pod dachem. Jednak w tym roku taras był w remoncie i kolczaki wylądowały pod gołym niebem. W suche słoneczne dni było ok, ale lato było mokre i deszczowe, więc dość mokły. Zwłaszcza pierwsze dni jesieni były ciężkie, bo lało niemiłosiernie i zimno zaczęło się robić przedwcześnie. Zabrałam je więc do domu. I powstał kolejny dylemat: gdzie trzymać te wszystkie doniczki z kaktusami przez zimę? Parapet nad grzejnikiem na pewno nie jest najlepszym miejscem. Cóż, na razie właśnie na parapetach umieściłam kaktusy. Może później coś się wymyśli. Jedno jest pewne: nie mam idealnego miejsca, o średniej temperaturze 10 stopni, do zimowania kaktusów... Niestety.
Zakwitły również echinopsisy, a nawet opuncja.
Jeśli chodzi o wełnowce, to nie czuję się wygrana w tej wojnie. Mimo oprysków i dwukrotnego podlewania mosiplanem czuję, że robale nadal żrą moje kaktusy, a na jednej mammillarii na pewno są. Cóż, w zimie będę walczyć dalej.
Największym problemem tego lata było przechowywanie.
Ogólnie moje kaktusy lato spędzają na dworze, ale raczej pod dachem. Jednak w tym roku taras był w remoncie i kolczaki wylądowały pod gołym niebem. W suche słoneczne dni było ok, ale lato było mokre i deszczowe, więc dość mokły. Zwłaszcza pierwsze dni jesieni były ciężkie, bo lało niemiłosiernie i zimno zaczęło się robić przedwcześnie. Zabrałam je więc do domu. I powstał kolejny dylemat: gdzie trzymać te wszystkie doniczki z kaktusami przez zimę? Parapet nad grzejnikiem na pewno nie jest najlepszym miejscem. Cóż, na razie właśnie na parapetach umieściłam kaktusy. Może później coś się wymyśli. Jedno jest pewne: nie mam idealnego miejsca, o średniej temperaturze 10 stopni, do zimowania kaktusów... Niestety.
niedziela, 25 kwietnia 2010
wełnowiec - mealybugs
Opryskałam niedawno moje kaktusy, ale nadal jestem czujna i zamierzam wkrótce powtórzyć ten zabieg. Wełnowce, małe włochate białe robaki, szkodniki, robale siedzą na kaktusach i wypijają ich sok. Tworzą białe lepkie pajęczynki, wełny, gniazdka i tam są ich jajeczka. Bardzo szybko i sprawnie wełnowiec rozprzestrzenia się na inne rośliny, ale chyba kaktusy i sukulenty smakują mu najbardziej. Łatwo nie zauważyć wełnowców, bo chowają się w zakamarkach rośliny i upodobniają do jej elementów. Oto zdjęcie wełnowca / wełnowców żerującego na kaktusie.
Jak na razie próbowałam wełnowce zdejmować patyczkiem do szaszłyków. Jest to praca dla osób o świetnym wzroku i dużej cierpliwości. Dodatkowo mało skuteczna, bo nawet jeśli nie przeoczy się ani jednego wełnowca (w co wątpię), to na pewno przeoczy się jego jajka. Opryskałam kaktusy środkiem o nazwie Provado Plus AE Spray firmy Bayer. Zalecają go na mszyce, czerwce, wełnowce i mączlika szklarniowego. Mogę powiedzieć, że wełnowce od tego rzeczywiście zdychają, ale po pewnym czasie znów, niewiadomo skąd się pojawiają i trzeba ponownie pryskać. Jest to jednak jakiś realny ratunek.
wtorek, 13 kwietnia 2010
szkodniki na kaktusach - wełnowce
Od zimy borykam się z wełnowcami. Zauważyłam białe robale, tworzące jakby kłębki, czy też kępki wełny na kaktusach. Wiem, że robale wszelkiego rodzaju to mój wróg i czasem lepiej poświęcić jednego czy dwa kaktusy, zanim robale zeżrą całą kolekcję. Już nie raz wywaliłam kaktusa, bo był 'podejrzany' o jakąś chorobę. Tym razem wywaliłam fajne 2 echinopsisy, które rosły w jednej doniczce i wyglądały jak chłopczyk i dziewczynka (chłopczyk miał taki wyrostek sterczący fajny). Cóż, już po nich. Niestety wełnowce zaczęły się pojawiać na pozostałych roślinach. Zaczęłam usuwać je drewnianym patyczkiem do robienia szaszłyków. Dobra metoda, ale wymaga czasu, doskonałego oświetlenia, cierpliwości i świetnego wzroku. Poza tym kaktusy mają pełno zakamarków, a wełnowce są mistrzami kamuflażu i trudno je znaleźć. Do tego ta ich wełna zawiera jajeczka, z których wylęgają się coraz to nowe robale i trudno nadążyć. Pojechałam więc do sklepu i zakupiłam jakiś spray na wszystkie możliwe pasożyty, w tym wełnowce. Na prawdę pomógł, na razie zbieram trupy wełnowców. Zamierzam jednak opryski powtarzać, bo nie wiem czy spray działa na jajka, a sądzę, że nie.
czwartek, 8 kwietnia 2010
Mammillaria microhelia
sobota, 6 marca 2010
Spring is coming. Flowers! Nadchodzi wiosna. Kwiaty.
This year, a bit late, I moved my cacti on the sunny windowsills. They are still IN the house, because weather in Poland is rather cold. Last days it was about -4 degrees C outside. Actually growing cacti in Poland is a bit crazy idea. Maby that's the reason it's such an interesting activity. Because it's almost impossible task...
But, coming back to the main topic: this year's plan is in progress. I still don't water my cacti, and few start blooming. As a matter of fact only Mammillarias.
To be honest I have to admit I watered opuntias, because they looked like they needed some water desperately...
W tym roku dość późno wystawiłam kaktusy na słonko. Są wciąż w domu. Wiadomo, przymrozki grożą aż do maja...
Tegoroczny plan w toku. Nadal nie podlewam kaktusów i kilka zaczyna kwitnąć. Właściwie same Mammillarie.
Muszę się przyznać, że podlałam opuncje, wyglądały na spragnione.
piątek, 26 lutego 2010
aby zakwitły / how to make them bloom?
I'm not sure whether I will be succesful.
My plan for this new cacti year:
I will do everything I can to encourage my cacti to blossom.
I won't buy, steal, nor take home any more new plants.
The truth is I don't have enough room for them. I don't have a greenhouse. And I am not so sure if I want to have a greenhouse...
Yesterday I brought my cacti from 'the cold' room in my house, where they spent winter, and moved them to sunny Southern windowsill. They covered 3 long windowsills, and some cacti went to isolation ward, because they are accused of having mealybugs.
I decided not to water all cacti for some more time, preferably untill they get flower buds. Hovewer probably I will give up in one or two weeks.
Nie wiem czy mi się uda. Plan na ten rok katusowy:
zrobić wszystko żeby jak najwięcej kaktusów zakwitło,
nie kupować, nie brać, nie kraść, żadnych więcej kaktusów nowych.
Strasznie dużo roślin mi przybyło.Prawda jest taka, że nie mam na to miejsca. Nie mam szklarni. Nie jestem nawet pewna czy chcę mieć szklarnię...
Wczoraj przeniosłam kaktusy z 'zimnego' pokoju gdzie zimowały, na słoneczne parapety w moim domu. Zajęłam 3 parapety, 3 kaktusy poszły do 'izolatki', bo miały wełnowce.
Na razie kaktusów nie podlewam, czekam na pąki kwiatowe. Myślę, że za jakiś tydzień, może 2, a może 3 (jeśli wytrwam) delikatnie podleję je po raz pierwszy od jesieni.
Sprawdzam też czy nie pojawiają się kolejne wełnowce, lub inne szkodniki. Muszę jakoś rozwiązać problem tych robali. Tylko jak?
My plan for this new cacti year:
I will do everything I can to encourage my cacti to blossom.
I won't buy, steal, nor take home any more new plants.
The truth is I don't have enough room for them. I don't have a greenhouse. And I am not so sure if I want to have a greenhouse...
Yesterday I brought my cacti from 'the cold' room in my house, where they spent winter, and moved them to sunny Southern windowsill. They covered 3 long windowsills, and some cacti went to isolation ward, because they are accused of having mealybugs.
I decided not to water all cacti for some more time, preferably untill they get flower buds. Hovewer probably I will give up in one or two weeks.
Nie wiem czy mi się uda. Plan na ten rok katusowy:
zrobić wszystko żeby jak najwięcej kaktusów zakwitło,
nie kupować, nie brać, nie kraść, żadnych więcej kaktusów nowych.
Strasznie dużo roślin mi przybyło.Prawda jest taka, że nie mam na to miejsca. Nie mam szklarni. Nie jestem nawet pewna czy chcę mieć szklarnię...
Wczoraj przeniosłam kaktusy z 'zimnego' pokoju gdzie zimowały, na słoneczne parapety w moim domu. Zajęłam 3 parapety, 3 kaktusy poszły do 'izolatki', bo miały wełnowce.
Na razie kaktusów nie podlewam, czekam na pąki kwiatowe. Myślę, że za jakiś tydzień, może 2, a może 3 (jeśli wytrwam) delikatnie podleję je po raz pierwszy od jesieni.
Sprawdzam też czy nie pojawiają się kolejne wełnowce, lub inne szkodniki. Muszę jakoś rozwiązać problem tych robali. Tylko jak?
wtorek, 23 lutego 2010
nic się nie dzieje
Kaktusy stoją w najzimniejszym miejscu w domu, czyli w 'zimnym pokoju' z oknem wychodzącym na północ, gdzie grzejnik nie był włączany całą zimę, a temperatura spadała nawet do 10 stopni Celsjusza. Oczywiście kaktusy od jesieni nie były podlewane. Wcale. Do tego chodzę tam do nich sprawdzać czy nie ma wełnowców i niestety kilka sztuk znalazłam. Zdjęłam je patyczkiem drewnianym. Zobaczymy czy mi wełnowce nie zeżrą wszystkich kaktusów na wiosnę.
Na razie planuję przenieść kaktusy na południowe parapety żeby trochę oswoiły się ze słonkiem.W tym roku planuję ich nie podlewać, zacznę jak któreś wypuszczą pąki kwiatowe, tak jak mi radził czeski dziadek z wystawy kaktusów.
czwartek, 17 grudnia 2009
włochate robale na kaktusach
Zrobiłam mały przegląd zimujących kaktusów. UUUU! Ratunku! Zobaczyłam jakiegoś jakby szkodnika na jednym z okazów. Siedział sobie taki mały, włochaty i udawał meszek na aeroli. Co robić?
Zauważyłam, że robali jest kilka, poleciałam do kuchni po drewniany patyczek do szaszłyków i chusteczki higieniczne. Tak uzbrojona zabrałam się do ratowania kolekcji. Patyczkiem zdejmowałam robala, na chusteczkę i rozgniatałam (był zielony w środku, opił się sokiem kaktusa). W ten sposób oczyściłam co się dało, a jednego echinopsisa wystawiłam na dwór na mróz, bo miał dużo tych wełnowców czy czegoś. Nazywam je wełnowce, ale nie wiem czy te robale nimi były, bo tak mi się tylko ta nazwa o uszy obiła. Zrobiłam zdjęcie, ale nie mam obiektywu makro i niewiele na nim widać.
Postanawiam częściej sprawdzać czy u kaktusów wszystko ok. Byle do wiosny!
Subskrybuj:
Posty (Atom)